W ten weekend ( 23-27.10.2009) uczestniczyłam w seminarium Shinkendo na Węgrzech w Fot.
Seminarium organizowane było przez Rolanda Lajosa Senseia- mojego nauczyciela, który jest głównym instruktorem Shinekndo na Węgrzech i Słowacji ,obecnie również w Polsce i na Ukrainie.
Swoją wyprawę do Fot rozpoczęłam z Moniką Krzywicką Sensei( instruktor Seiwakan Dojo Zabrze) w czwartek popołudniu.

Gotowe do odjazdu
Po drodze mały odpoczynek i zabawa w śniegu.

Dotarłyśmy do celu i to bez autostopowiczów tym razem :P:P:P ( kto wie ten wie o co chodzi , kto nie wie zawsze może zapytać o historię z autostopowiczem ).
No i w końcu rozpoczął się trening.
Na początku było spokojnie , powtarzaliśmy znane nam techniki, na dobrą sprawę nawet nie spociłyśmy się. Byłyśmy zadowolone z siebie i dumne ,że wszystko pamiętamy nawet nie spodziewałyśmy się ,że za chwilkę czeka nas morderczy trening z dwoma mieczami.
Sensei nas „ zamordował” . Nie spodziewając się „ rzezi niewiniątek” nie zabrałyśmy drugiego bokkena , więc Sensei był tak łaskawy ,ze pożyczył nam swoje najcięższe bokto i kazał ćwiczyć nim w lewej ręcę , nie spuszczając z nas oka i pilnując , abyśmy ćwiczyły i nie oszukiwały :P. Nasza duma i zadowolenie z siebie prysły jak bańka mydlana , ale nie dałyśmy się – z odciskami na dłoniach , z łamiącymi się nadgarstkami , ze łzami w oczach – twardo i z zacięciem , z zapałem wojownika nie poddawałyśmy się - ćwiczyłyśmy – przeżyłyśmy!
Następnego dnia naszym przyjaciołom z Węgier chyba nas było bardzo żal , bo już przynieśli nam nieco lżejsze miecze do nitoken – za co wielkie Domo Arigato
Ale wcalej nie było łatwo. Były to 3 dni ciężkiego treningu.
Nitoken to nie tylko cięcia z dwoma mieczami, ale również formy formy kata, tachiuchi i tamashigiri. Wazna jest koordynacja ruchów co wcale nie jest takie proste. Nitoken w shinkendo praktykuje się dopiero na poziomie średnio zaawansowanym oraz zaawansowanym, kiedy techniki z jednym mieczem są poprawne. Kilka fotek z treningu.

Przyjaciele z Węgier w oczekiwaniu na trening.



Jeszcze się uśmiechają :P:P:P :D

O właśnie wszedł Sensei do Dojo - zaraz rozpocznie się trening.

Trening


Po treningu zasłużony obiad

Sensei nie był by sobą, gdyby nie opowiedział nam zabawnej, pełnej ekspresji historyjki.

I znowu łzy w oczach tym razem ze śmiechu.
Niektórzy się nie śmiali, za to mieli śmieszne miny:P 
No i niestety dobiegł czas kolejnego niesamowitego seminarium

Kto nie był niech żałuje :P
Pożegnanie z Naszymi kochanymi Węgrami i czas ruszać z naładowanymi bateriami w drogę powrotną do domku.


Na koniec fotka przed słynnym „Mercem” Senseia

Zmęczone , ale szczęśliwe, bo shinkendo to życie:!
Koniec.
Zapraszam na trening w sobotę, będzie się działo !
AUTOR: Danuta Płatek Flasz